GORACO POLECAMY LEKTURE MOCNO PORUSZAJACEGO ARTYKULU OPISUJACEGO NIEZWYKLA HISTORIE POWSTANIA ORATORIUM "Siedem Pieśmi Marii"!
- najnowszego dzieła Zbigniewa Książka - autora tak znanych w Polsce oratoriów jak "Tu es Petrus", "Świętokrzyska Golgota", "Psałterz wrześniowy"
poniżej wyjątki z artykułu: (cały artykuł w linku pod spodem, polecamy!)
"Znajomi pytali, czy zostałem moherem. Bo trudno zrozumieć ludziom z show-biznesu zarabiającym krocie, że facet, który ma świat u stóp i niejeden grzech na sumieniu, dzieło swojego życia robi za darmo – mówi Zbigniew Książek.
Niedawno razem z przyjaciółmi stworzył niezwykłe oratorium maryjne dla klasztoru w Leśniowie. Dar za wymodlony przez paulinów cud. (...) Rok i ciut temu, w listopadzie 2006 roku, Zbigniew Książek wracał do Krakowa z kolejnego koncertu w stolicy. Oratorium „Tu es Petrus” święciło tryumfy. (...) miał wszystko, sławę, kasę, porządną furę. Tuż za Częstochową z zachwytu nad życiem wyrwał go dzwonek telefonu.
– Szczęść Boże, z tej strony Zbigniew Ptak, jestem przeorem klasztoru ojców paulinów w Leśniowie koło Żarek. Mam do pana prośbę (...) Kompletnie mnie zamurowało – opowiada Książek. – Od miesięcy nie miałem chwili wytchnienia, a tu jakiś zakonnik chce, bym zboczył z drogi i zajechał do niego na obiad. Wariat. Nie znam gościa, nie będę z nim gadał – pomyślałem. Ale facet, potwornie namolny. (...) Zasiedli do obiadu, a przeor od razu przystąpił do rzeczy.
„Chcę, abyście razem z Piotrem Rubikiem napisali oratorium maryjne dla mojego sanktuarium” – powiedział.
– Omal nie spadłem z krzesła. Pomyślałem: toż to boży szaleniec. (...) ale kompletnie nie kuma (...) To niemożliwe – tłumaczyłem zawiłości show-biznesu. Bo ja zamówień miałem na trzy lata. Komercyjne przedsięwzięcia, milionowe budżety. Tylko wariat by to rzucił. Przekornie zapytałem, czy ma kilka milionów na sfinansowanie swojego pomysłu.
– Nie mam ani złotówki, ale będę się modlił (...) W drodze do domu nie mogłem wyjść z podziwu nad ludzką naiwnością. Kilka dni później wymazałem ten epizod z pamięci.
Miesiąc później, w sylwestra 2006 roku, Książek przygotowywał się do imprezy (...) W tym czasie inny człowiek – przyjaciel Zbyszka – przeżywał największą tragedię swojego życia. Umierał mu syn. Nie wiedzieli, że wkrótce los skrzyżuje ich drogi.
– Słowa, które usłyszałem w słuchawce, omal nie zwaliły mnie z nóg – tak wspomina Wojtek Mróz, krakowski dziennikarz, telefon od starszego syna (...) . „Tato, Mateusz jest w krytycznym stanie, lekarze mówią, że to sepsa i że nie ma ratunku” (...) Mateusz tracił przytomność, na ciele miał czerwone plamy. Przestawał reagować na bodźce. Wszystko wskazywało na to, że jeszcze tego samego dnia umrze. (...) Nikt przede mną nie ukrywał, że stan jest krytyczny. Kiedy maszyna oderwała się od ziemi i zaczęła nabierać wysokości, moje serce przeszył głęboki ból. Widok wznoszącego się helikoptera skojarzyłem z życiem ulatującym z mojego syna. To był straszny widok. W rozpaczy zacząłem biec za helikopterem. To było pożegnanie z synem. Czułem, że to już koniec (...) Książek z wrażenia zatrzymał auto. – I wtedy przypomniałem sobie tego paulina z Leśniowa (...) Powiedział, że rok temu chłopak stracił matkę, a teraz sam umiera. Natychmiast zacząłem działać. Zapewniłem, że punktualnie o północy razem z moimi współbraćmi odprawimy mszę przed cudowną figurą Matki Boskiej i we wszystkich naszych modlitwach zakonnych będziemy żarliwie przywoływać tę intencję. Prosiłem, by nie tracił wiary w łaskę Bożą – opowiada ojciec Ptak.
Książek odłożył słuchawkę i wysiadł z samochodu. Chwilę postał, a potem sam też zaczął się modlić.
– W prostych żołnierskich słowach zawarłem coś w rodzaju układu z Panem Bogiem: dobra, niech będzie, jeżeli Ty uratujesz to dziecko, to ja napiszę oratorium ku czci Twojej Matki, i to nie za trzy lata, tylko natychmiast. I nie wezmę ani grosza. (...) 'Byłem na Zbyszka wściekły (...) Płyty sprzedawały się w rekordowych ilościach, zaplanowano trasy koncertowe, a tu Książek chce pracować charytatywnie na chwałę Pana (...) Wiercił mi dziurę w brzuchu, naginał Rubika i wkoło mówił o swoim zobowiązaniu za uratowanie Mateusza. W końcu uległem.' (...) Wkrótce jednak produkcja stanęła pod znakiem zapytania.
– Najpierw Janusz Fryc dowiedział się od lekarzy, że ma raka płuc. Kilka tygodni później zerwał z nami Rubik. Zostaliśmy bez kompozytora. (...) 'Łatwo się nie poddamy. Powołałem specjalną grupę pokutną.' (...) Miałem wrażenie, że ojciec Ptak ponownie na sposób anielski dowodzi całym przedsięwzięciem. Dzwoniliśmy do niego, kiedy nie mogliśmy znaleźć orkiestry, kiedy szukaliśmy dyrygenta i przed każdą chemią Janusza. On przyjmował nasze żale i przekazywał grupie pokutnej, a jej członkowie, można by rzec, „popychali sprawę” dalej. (...)" (za: Dziennik Zachodni, 21.12.2007)
PRZECZYTAJ CALY ARTYKUL - KLIKNIJ! - WARTO
TU OBEJRZYSZ PIESN "ZMARTWYCHWSTANIE" - KLIKNIJ!