jestsens
Chcesz otrzymywac zapowiedzi najciekawszych wydarzen mailem?
Podaj adres email:


Archiwum newslettera
jarmark

Świadectwo Michała

Byłem kibicem, a potem szalikowcem poznańskiego Lecha.

Historia życia – Michał Pabisiak

Zdjęcie Michała
Byłem kibicem, a potem szalikowcem poznańskiego Lecha.

      Pochodzę z katolickiej rodziny. Bóg dla nas wszystkich był zawsze na tyle ważny, na ile nakazywała tradycja. Przez pierwsze dwadzieścia lat mojego życia w tej właśnie tradycji byłem wychowywany. Przed śmiercią mój dziadek miał dwa życzenia: pierwsze, abym był dobrym chrześcijaninem, a drugie, abym był kibicem Lecha Poznań. To drugie spełniło się wyjątkowo szybko! W okresie dojrzewania zostałem kibicem, a następnie szalikowcem poznańskiego Lecha. Mecze, i wszystko, co im towarzyszyło, przysłoniły mi inne sfery życia, w tym także Boga. Wprawdzie nigdy nie negowałem Jego istnienia, uczestniczyłem (choć nie regularnie) w niedzielnych mszach, lecz wynikało to bardziej z tradycji, przyzwyczajenia, czy strachu przed Bożym gniewem, niż z wiary i potrzeby serca. Moje życie zaczęło funkcjonować rytmem: od kolejki ligowej do kolejki ligowej i coraz bardziej traciło sens.... Lubiłem bić się na stadionach, przeklinałem jak... kibic i piłka stała się moim bożkiem. Widziałem, jak powoli staczam się na dno.


      Aż przyszedł rok 1992. Wówczas, podczas odwiedzin u koleżanki poznałem dwie dziewczyny. Ujęła mnie ich wiara, oraz fakt, że nie potępiały mojego zachowania, lecz swoim życiem pokazywały, jak można postępować inaczej. Były cudownym świadectwem. W lipcu tego samego roku jedna z nich wyjaśniła mi przesłanie Ewangelii. Musiałem jednak te prawdy, które usłyszałem przemyśleć i może przeżyć, a trwało to prawie dwa lata... W marcu 1994 w akademiku, gdzie zostałem zaproszony przez jedną z tych dziewcząt, był wyświetlany film „Jezus”, który kończył się wezwaniem do nawrócenia. To był właśnie ten dzień, w którym moje życie zaczęło się na nowo. Śladem Nikodema zrozumiałem, co znaczy narodzić się powtórnie. Zrozumiałem też, że wierzyć, to wcale nie znaczy nie negować, to znaczy podążać za Jezusem, naśladować Go. Odpowiedziałem na apel i Przyjąłem do serca Zbawiciela! W moim życiu rozpoczęła się wielka przygoda.


      Jezus wciąż mnie zmienia, i jest to proces, który zakończy się dopiero w niebie. To On jest Panem mojego życia, Bóg, który stał się człowiekiem, by umrzeć za każdego z nas, aby ci, którzy w Niego uwierzą mogli żyć wiecznie i człowiek, który był w stanie pokochać każdego z nas bardziej niż każdy z nas jest w stanie pokochać siebie samego – On jest w moim życiu i przemienia mnie! A co z piłką nożną? Lubię obejrzeć dobry mecz, ale już bez emocji! Cały czas kibicuję Lechowi.