Kurs Nowe Zycie
Chcesz otrzymywac zapowiedzi najciekawszych wydarzen mailem?
Podaj adres email:


Archiwum newslettera
jarmark

Świadectwo Ani

Moja wiara była kiedyś tylko systemem zakazów i nakazów. Miałam wykrzywiony obraz Boga.

AniaRau.jpg        Mam na imię Ania. Jestem Warszawianką. Mam 26 lat, jestem prawnikiem. Kiedyś skręciłam nogę i włożono mi ją w gips. Kiedy pierwszy raz wyszłam z domu o kulach nagle zauważyłam na ulicach mnóstwo ludzi o kulach- zaczynając od staruszek, a kończąc na dziewczynie w moim wieku. Ludzie o kulach zawsze tam byli, ale dopiero teraz naprawdę ich zobaczyłam. Pomyślałam, że podobnie jest z miłością Bożą: cały czas jest, ale kiedyś jej nie widziałam. Chcę dziś opowiedzieć jak w moim życiu dostrzegłam Miłość Boga.


      Pochodzę z tradycyjnie wierzącej rodziny i zawsze, co niedziela chodziliśmy do kościoła. Niestety mimo to moja wiara była kiedyś tylko systemem zakazów i nakazów. Miałam wykrzywiony obraz Boga- wyobrażałam Go sobie jako sędziego, który patrzy na mnie z surowością i potępieniem: widzi wszystkie moje najmniejsze grzechy i spisuje je, by potem mnie ukarać. W związku z tym była przekonana, że muszę zrobić wszystko idealnie. Oczywiście nie wychodziło mi to, więc miałam zły obraz siebie- mnóstwo kompleksów, ciągłe poczucie winy, brak poczucia własnej wartości. Byłam też bardzo nieśmiała, zamknięta w sobie. Nie miałam przyjaciół, ani nawet znajomych w swoim wieku, po prostu nie umiałam z nimi rozmawiać. Dokuczano mi w klasie i z tego powodu zmieniłam nawet szkołę, ale to nic nie pomogło. Dopiero w czwartej klasie liceum znalazłam przyjaciółkę, z którą siedziałam w jednej ławce, ale nadal byłam bardzo zamknięta i nie potrafiłam nawiązywać kontaktów, najzwyklejsza rozmowa z kimś, kogo nie znałam była dla mnie wielka trudnością. Zwłaszcza omijałam chłopaków. Za to w domu często kłóciłam się z rodzeństwem i rodzicami, których czasami uważałam niemal za swoich wrogów. W tym wszystkim czułam się naprawdę źle, byłam bardzo nieszczęśliwa.

 

      Pan Bóg widział to wszystko, był przy mnie i bardzo chciał mi pomóc. Jedną z kolejnych Jego prób przyjścia mi z pomocą, było to, że pewnego dnia przy spowiedzi ksiądz zaprosił mnie na spotkania wspólnoty. Na jednym z takich spotkań ksiądz wystawił Najświętszy Sakrament i powiedział nam, że każdy może teraz oddać życie Jezusowi. Zastanowiłam się chwilę i pomyślałam sobie: Jestem katoliczką, więc Dobrze, zgadzam się oddać się cała w ręce Jezusa, zgadam się, aby On panował w moim życiu. Poczułam wtedy wielką radość.

 

       Jezus bardzo poważnie potraktował moją decyzję- dużo poważniej niż ja sama i zaczął przemieniać moje życie. Powoli nauczył mnie otwierać się, rozmawiać z ludźmi. Zabrał moją nieśmiałość. Byłam jak taka zamknięta ostryga-On zaczął powoli mnie otwierać-to jest proces który nadal trwa. Przekonał mnie, że Bóg Ojciec bardzo mnie kocha, że kocha mnie taką, jaką jestem, nawet, gdy nic mi nie wychodzi. On tak mnie kocha, do tego stopnia, że posłał Swojego ukochanego Syna na śmierć, aby mnie ocalić. Pan Bóg nauczył mnie, że nie muszę zapracować na zbawienie swoim idealnym postępowaniem, bo już je mam- moje grzechy zostały już zapłacone przez Jezusa na krzyżu. Dał mi wspaniałych przyjaciół, a ponadto we wspólnocie poznałam wiele wspaniałych osób. Poprawił moje relacje z rodzicami i rodzeństwem, pokazał mi jak bardzo mnie kochają i dał mi więcej miłości do nich. Jezus totalnie zmienił moje życie i bardzo się z tego cieszę. Wiem, ze to On- ja sam nawet nie wiedziałam, że mam się zmienić, a tym bardziej jak.

Odkąd jestem we wspólnocie już wiele razy na nowo podejmowałam decyzję oddania swojego życia Jezusowi i za każdym razem na nowo i coraz bardziej wpuszczałam Go do domu swojego serca, a On coraz bardziej mnie przemieniał.

 

       Dzisiaj Jezus staje przed drzwiami Twego serca i Ty sam już dziś możesz podjąć decyzję czy chcesz Go wpuścić do środka, może po raz kolejny. Ja na własnej skórze przekonałam się, że warto. Jezus może wspaniale przemienić Twoje życie, jeżeli tylko mu na to pozwolisz. Amen.