|
|
|
|
|
|
|
![]() Świadectwo PiotraChciałem być "mocnym gościem" jak moi idole. Nie mogę powiedzieć, że od zawsze byłem człowiekiem wierzącym, mimo że i w domu i na lekcjach religii dużo uczyłem się o Bogu. Starałem się Mu podobać i uczynkami swoimi zasłużyć na niebo, ale doświadczałem tylko frustracji i przekonałem się, że o własnych siłach jest to niemożliwe. Jak większość nastolatków, poszukiwałem autorytetów i znalazłem je w subkulturze heavy - metalowej. Chciałem być "mocnym gościem" jak moi idole. Na początku była to dobra zabawa: wyjazdy, koncerty, poczucie jedności i siły w gronie tysięcy fanów tej muzyki. Później zobaczyłem obłudę i walki między sobą. Był alkohol i narkotyki. Również i ja próbowałem wypełnić nimi pustkę w swoim sercu. Gdy to nie wystarczało postanowiłem być lepszy od innych, dołożyłem więc do swojego wizerunku ciężki motocykl i wraz z innymi długowłosymi kolegami w czarnych skórach sialiśmy postrach na ulicach swojego miasta. Lecz i tu skończyła się sielanka. Zaczęły się kłótnie, rozboje, wszedłem w konflikt z prawem, interesowała się mną policja. Zrozumiałem, że wali się wszystko na czym dotychczas budowałem swoje życie. Zawiodła mnie muzyka, motocykle, koledzy. Nie widząc sensu dalszego życia myślałem o samobójstwie. Wtedy przypomniałem sobie o ludziach, którzy mówili mi o Jezusie Chrystusie, że mnie kocha i chce zmienić moje życie. Postanowiłem spróbować Jezusa jako ostatniej deski ratunku. Podczas rozmowy z przyjacielem i czytając Biblię zrozumiałem, że Bóg kocha mnie i ma dla mnie wspaniały plan, a więc mogę zacząć od nowa z Nim. Zrozumiałem też, że jestem grzesznikiem zgubionym i oddzielonym od Boga, ale dzięki śmierci Jezusa na krzyżu moje grzechy zostały odkupione. Jedyne co mi pozostało, to przyjąć Jezusa do swojego życia jako Pana i Zbawiciela. W prostej modlitwie zaprosiłem Pana Jezusa, by zamieszkał w moim życiu. Po tej modlitwie odczułem wielką ulgę i pokój. Pierwszy raz od wielu tygodni mogłem zasnąć spokojnie. Kiedy się obudziłem wiedziałem, że jestem wolny i mam nową tożsamość. Bóg uwolnił mnie od nałogów. Jezus stał się dla mnie autorytetem. Czytając Pismo Święte zobaczyłem, że to On jest "mocnym gościem", którego poszukiwałem. Zacząłem Go naśladować, ale już nie o własnych siłach, ale w mocy Ducha Świętego. Wiem, że kiedy umrę będę razem z Bogiem w niebie. Nie na wszystkie moje problemy i prośby Bóg odpowiedział natychmiast, lecz sprawił, że zacząłem patrzeć na nie z innej - Bożej perspektywy. Na niektóre modlitwy odpowiedź otrzymałem dopiero po 11 latach, lecz warto było czekać bo Bóg jest wierny i ma dla nas to co najlepsze. |
|
|
|